Rzadko się zdarza, by miejscowi kibice powitali oklaskami trenera drużyny gości. Tak było w Zabrzu. Szkoleniowiec Widzewa Michał Probierz siedem lat grał w barwach Górnika i w piątek mógł się czuć na stadionie znów jak u siebie. Na murawie jednak sentymentów nie było. Piłkarze walczyli agresywnie o każdą piłkę na całym boisku. Gorzej początkowo było ze strzałami. W 17 minucie po mocnym uderzeniu Moskala interweniował łódzki bramkarz, 9 minut później minimalnie chybił Łuczywek.
Goście mogli objąć prowadzenie w 35 minucie, kiedy Sławika nie zdołał pokonać w sytuacji sam na sam Sokalski. Zabrzanie zakończyli pierwszą połowę strzałem Łuczywka w słupek.
W drugiej połowie dominował Górnik. Gospodarze stworzyli wiele sytuacji, oddali zdecydowanie więcej strzałów, ale mecz zremisowali. Nerwy puściły drugiemu trenerowi zabrzan Przemysławowi Cecherzowi, który w 69 minucie za dyskusje z sędzią technicznym został odesłany na trybuny. Bohaterem meczu mógł zostać rezerwowy Kruczek. W doliczonym czasie gry trafił z bliska w poprzeczkę łódzkiej bramki, a zaraz potem sędzia skończył mecz.
Po meczu powiedzieli:
Trener Widzewa Michał Probierz: "Chcieliśmy mecz w Zabrzu wygrać. Zaczęliśmy niezbyt dobrze mając trudności z utrzymaniem się przy piłce. Wiedzieliśmy, że Górnik będzie bardzo groźny przy stałych fragmentach gry. Trzeba przyznać, że w 93 minucie uśmiechnęło się do nas szczęście i nie straciliśmy gola. Przypominam jednak, że ten zespół cały czas się uczy".
Trener Górnika Marek Motyka: "Czuję duży niedosyt po tym spotkaniu. Raczej straciliśmy dwa punkty niż zdobyliśmy jeden. Chcieliśmy przed własną publicznością wygrać. Stworzyliśmy co prawda bardzo dużo sytuacji, ale nie potrafię wyjaśnić dlaczego żadna z nich nie zakończyła się golem. Cieszyć się mogę tylko z tego, że nie straciliśmy w tym spotkaniu bramki".
Źródło: interia.pl